Najbardziej awaryjne roczniki Tesli

Najbardziej awaryjne roczniki Tesli

Najbardziej awaryjne roczniki Tesli?

Których używanych modeli lepiej szukać ostrożniej? A może w ogóle je pominąć?

Nie... nie popadajmy w jawną dyskryminację:)

Z używaną Teslą jest trochę jak z komputerem.

Można kupić model sprzed kilku lat, który nadal działa świetnie i potrafi zawstydzić osiągami znacznie młodsze samochody. Można też trafić na egzemplarz, który na zdjęciach wygląda jak okazja życia, a po kilku tygodniach zaczyna pokazywać, dlaczego był tak tani. Oj, i wtedy jest naprawdę bieda...

I właśnie dlatego pytanie „który rocznik Tesli jest najbardziej awaryjny?” pojawia się coraz częściej.

Zwłaszcza że na rynku wtórnym, znajdziemy dziś Tesle, mające już kilkanaście lat. A to oznacza, że kupujący nie wybiera już tylko między Model 3, Model Y czy nowszym Model S. W ogłoszeniach pojawiają się samochody z bardzo różnych etapów rozwoju Tesli.

A te etapy potrafią się od siebie bardzo mocno różnić!

Nie ma przy tym jednej oficjalnej tabeli Tesli, z której można byłoby odczytać: „ten rocznik jest zły, a ten dobry”. Ha, ha prawie jak z winem...

Są natomiast dane dotyczące niezawodności poszczególnych generacji, informacje o akcjach serwisowych, doświadczenia użytkowników oraz – co chyba najważniejsze – wiedza o tym, co w konkretnych samochodach rzeczywiście potrafiło się psuć.

I kiedy połączymy te informacje, obraz zaczyna być całkiem interesujący.

Najpierw pierwsza zasada: rocznik to nie wszystko!

To bardzo ważne, szczególnie jeśli ktoś właśnie przegląda ogłoszenia używanych Tesli.

Dwa samochody z tego samego roku, mogą być zupełnie różnymi samochodami.

Tesla przez lata bardzo często zmieniała komponenty, oprogramowanie, komputery, baterie, silniki czy rozwiązania stosowane w produkcji. Dlatego sama data pierwszej rejestracji niewiele nam mówi.

Znacznie ciekawsza jest data produkcji, konkretna wersja samochodu, zastosowane komponenty i historia serwisowa.

W przypadku Tesli ma to ogromne znaczenie.

Dlatego zamiast tworzyć prostą listę „roczników zakazanych”, lepiej przyjrzeć się okresom, w których poszczególne modele miały wyraźnie więcej problemów.

Tesla Model S – tutaj zaczyna się historia

Jeżeli mielibyśmy wskazać grupę samochodów, przy których zakupie trzeba zachować szczególną ostrożność, pierwsze generacje Model S znalazłyby się bardzo wysoko.

I nie powinno to specjalnie dziwić.

Model S był dla Tesli samochodem przełomowym i takim trochę eksperymentem, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Zrobimy i sprzedamy a potem zobaczymy co się wydarzy. Żaden producent tak nie robi. Można powiedzieć, że Tesla uczyła się na swoich własnych klientach. To było jak operacja na żywym organizmie. Jednak z drugiej strony, ten sam awaryjny Model S z początków produkcji pokazał światu, że samochód elektryczny może być szybki, luksusowy i mieć zasięg pozwalający na normalne podróżowanie. To był szok! Na przełomie lat 2012-2013, bo właśnie wtedy Tesla zaczęła sprzedawać Model S na szeroką skalę i przeniosła sprzedaż również na nasze podwórko, czyli do Europy - Model S robił ogromne wrażenie.

Ale jednocześnie Model S był produktem firmy, która dopiero uczyła się produkować samochody na dużą skalę.

Consumer Reports ocenia obecnie Model S z 2013 i 2014 roku, jako mniej niezawodny niż przeciętne samochody z tych samych roczników. W przypadku 2013 roku odnotowano 11 akcji przywoławczych, a dla 2014 roku 9.

Jeszcze ciekawszy jest Model S z 2015 roku. Consumer Reports również ocenia go, jako mniej niezawodny od średniej dla swojego rocznika. Wśród zgłaszanych problemów pojawiają się między innymi elektronika pokładowa, elementy układu napędowego, bateria, port ładowania czy elementy nadwozia.

I tutaj dochodzimy do rzeczy, o której warto pamiętać przy zakupie starego Model S.

W samochodzie, który miał być technologicznym pokazem możliwości Tesli, znalazło się mnóstwo nowych rozwiązań. Duży ekran, elektrycznie wysuwane klamki, skomplikowane elementy nadwozia, rozbudowana elektronika, napęd i ogromny akumulator.

Każdy z tych elementów był kolejnym potencjalnym miejscem, w którym po latach, mogło pojawić się zużycie.

Dlatego przy bardzo starym Modelu S nie patrzyłbym wyłącznie na przebieg.

Samochód może mieć 150 czy 200 tys. km i być w bardzo dobrym stanie. Może też mieć znacznie mniejszy przebieg, ale za sobą kilka kosztownych napraw.

W przypadku pierwszych Model S szczególnie istotna jest więc historia samochodu.

Jeśli mamy auto w którym wymieniono na gwarancji baterię, silnik lub silniki, oraz inne drogie elementy auta. To nie ma się co zrażać. Bo jego największe bolączki zostały poprawione lub naprawione. Jest więc duża szansa, że pojeździmy takim autem naprawdę długo i w miarę bezawaryjnie. Mój znajomy posiada Model S z 2014 roku, europejski. Bez wypadków i innych przygód, więc gwarancja działał w tym aucie normalnie. Miał on ogromny przebieg w momencie kiedy w aucie padła bateria... uwaga - pierwsze i oryginalna. Tesla wymieniła ją a na liczniku auta widniało wtedy 526 000 km!!! Dziś pojazd ten ma przekroczone już 612 000 km. Ciągle jeździ - nawet za granicę, bo jest to wersja z darmowym ładowaniem. Kolega wrócił właśnie swoją S-ką z Włoch, gdzie był na wakacjach. Stare? Tak, zdecydowanie. Jeśli jednak dbasz o auto i co najważniejsze masz na nie aktywną gwarancję obawy będą dużo mniejsze, niż po zakupie "kota w worku".

Model X 2016–2017. Technologia, która momentami wyprzedziła produkcję

Jeżeli Model S był dla Tesli ogromnym krokiem naprzód, Model X był momentami krokiem... trochę za dużym:)

Falcon Wing Doors wyglądały fantastycznie.

I nadal wyglądają.

Problem polegał na tym, że te drzwi były również jednym z najbardziej skomplikowanych elementów całego samochodu.

Pierwsze egzemplarze Model X z 2016 roku miały problemy z drzwiami, szybami, ekranem, jakością montażu czy czujnikami. Ówczesne relacje użytkowników i testy długoterminowe dokumentowały przypadki problemów z otwieraniem i zamykaniem drzwi Falcon Wing, zamkami czy elementami mechanizmu.

Sam Elon Musk przyznał w 2016 roku, że Tesla próbowała umieścić w Model X, zbyt wiele nowych technologii jednocześnie.

I to chyba najlepiej tłumaczy problem tego samochodu.

Model X był niezwykle ambitny.

Ale pierwsze roczniki były również swego rodzaju poligonem doświadczalnym.

Consumer Reports ocenia Model X z 2016 roku, jako objęty 12 akcjami przywoławczymi, a rocznik 2017 jako mniej niezawodny od innych samochodów z tego samego roku i objęty 10 akcjami przywoławczymi.

Dlatego jeśli ktoś dzisiaj ogląda używany Model X z pierwszych lat produkcji, powinien dokładnie sprawdzić nie tylko baterię i napęd.

Trzeba sprawdzić również drzwi.

I to bardzo dokładnie.

A teraz na plus! Jechałem w 2017 czy 2018 (nie pamiętam dokładnie) roku autem Model X z 2016 roku do Niemiec. Wersja 90D. Trasa ponad 3500 km, również jazda 250 km/h, choć krótko, ale jednak. I powiem Wam - zero problemów! A drzwi Falcon Wing Doors robiły niesamowite wrażenie. Zarówno w Polsce, jak i Austrii i Niemczech. To był mały EV rajd poza PL. Krótko ale intensywnie. Model X zdał egzamin na piątkę z plusem. A może to był po prostu wyjątkowy egzemplarz? Kto wie...? Drzwi nie sprawiły problemu ani razu. Działały idealnie, tak jak i reszta auta.

Model 3 – pierwsze lata produkcji też nie były idealne

Model 3 zmienił Teslę bardziej niż jakikolwiek wcześniejszy samochód.

Nagle firma zaczęła produkować auto na znacznie większą skalę. Pojawiły się setki tysięcy egzemplarzy, nowe linie produkcyjne i ogromna presja na zwiększenie produkcji.

A wraz z tym pojawiły się problemy wieku dziecięcego. jak zawsze - to brzmi już trochę jak standard w przypadku nowego modelu auta.

W przypadku Model 3 szczególną uwagę zwróciłbym na roczniki 2018 - 2020.

Consumer Reports ocenia Model 3 z 2019 roku, jako mniej niezawodny od innych samochodów z tego samego rocznika. Wśród zgłaszanych problemów znalazły się między innymi elementy przedniego zawieszenia, elektronika, port ładowania, układ napędowy czy problemy z powłoką lakierniczą.

Rocznik 2020 również został oceniony jako mniej niezawodny od średniej dla swojego roku. Właściciele zgłaszali między innymi problemy z elementami zawieszenia i układu kierowniczego.

Co ciekawe, nie oznacza to, że każdy Model 3 z 2019 czy 2020 roku jest samochodem problematycznym.

Wręcz przeciwnie.

Na rynku znajdziemy mnóstwo bardzo dobrze działających egzemplarzy.

Przykład? Kojarzycie niebieską trójkę która się u nas przewija? Rocznik 2018 bardzo wczesny. Numer produkcyjny uwaga!!!.... 4719 - super wczesne auto. Dziś 135 000 km na liczniku. Zero problemów. Przesmarowane górne przednie wahacze, o czym możecie przeczytać w naszych wcześniejszych wpisach. Oryginalny silnik (to wersja RWD), oryginalna bateria Panasonic. Naprawdę udane auto. Jednak nie można generalizować. Trójki były prostsze w budowie od Modeli S czy X. Mniejsze, tańsze, lżejsze i jak się okazało na przestrzeni lat bardziej niezawodne.

Trzeba jednak pamiętać, że generalnie w przypadku Modelu 3 z pierwszych lat produkcji częściej można spotkać samochody, w których pojawiały się problemy z elementami zawieszenia, jakością montażu czy elektroniką.

Dlatego historia serwisowa jest tutaj znacznie ważniejsza niż magiczne słowo „bezwypadkowy” w ogłoszeniu.

A Model Y?

Tu sytuacja jest podobna.

Pierwsze Model Y trafiły na rynek w 2020 roku. I znowu mamy do czynienia z samochodem, który wprowadzał nową konstrukcję do produkcji na ogromną skalę.

Consumer Reports ocenia Model Y z 2020 roku, jako mniej niezawodny od innych samochodów z tego samego rocznika. Właściciele zgłaszali między innymi problemy z zawieszeniem i układem kierowniczym.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku rocznika 2021, który również otrzymał ocenę poniżej średniej. W zgłoszeniach użytkowników pojawiają się problemy z elektroniką, ekranem czy elementami zawieszenia.

Co ciekawe, pierwsze Model Y były również krytykowane za jakość wykonania. Długoterminowy test Edmunds zwracał uwagę między innymi na luźne elementy wykończenia, problemy z plastikami czy jakością montażu.

I tutaj znowu pojawia się bardzo charakterystyczny dla Tesli paradoks.

Samochód może być świetny technologicznie, szybki, oszczędny i bardzo funkcjonalny.

A jednocześnie jakiś plastik, potrafi po prostu zacząć skrzypieć. I niestety może on popsuć całość pozytywnego obrazu.

Tesla przez lata miała z tym problem.

Czy oznacza to, że trzeba unikać starszych Tesli?

Absolutnie nie.

I właśnie tutaj chciałbym postawić grubą kreskę.

Najbardziej awaryjny rocznik Tesli nie oznacza, że każdy samochód z tego roku będzie awaryjny.

Tak samo jak nowszy rocznik nie daje automatycznie gwarancji bezproblemowej eksploatacji.

Samochody elektryczne są pod tym względem trochę inne niż auta spalinowe. Niektóre elementy napędu są znacznie prostsze, ale pojawia się za to bardzo rozbudowana elektronika, oprogramowanie, system zarządzania baterią czy skomplikowane układy wysokiego napięcia.

A do tego dochodzą rzeczy całkowicie niezależne od napędu.

Zawieszenie, hamulce, klimatyzacja, szyby, zamki, klamki, uszczelki, elementy wnętrza.

Tesla nie jest tutaj wyjątkiem.

Po prostu w jej przypadku technologia, jest tak mocno związana z samochodem, że niektóre awarie mogą być bardziej skomplikowane niż w klasycznym aucie.

Najważniejsza rzecz przy zakupie używanej Tesli nie ma nic wspólnego z rocznikiem

Wyobraźmy sobie dwa samochody.

Pierwszy to Model 3 z 2019 roku. Ma 120 tys. km przebiegu, pełną historię serwisową, wymienione elementy zawieszenia, sprawną baterię i napęd bez błędów.

Drugi to Model 3 z 2021 roku. Ma 70 tys. km, ale jego historia jest niejasna, samochód pochodzi z aukcji, a sprzedający nie potrafi powiedzieć, co działo się z nim wcześniej.

Którego wybrać?

Ja bez większego zastanowienia zacząłbym oglądać ten pierwszy.

Bo w przypadku używanej Tesli stan konkretnego egzemplarza jest często ważniejszy niż sama cyfra w dowodzie rejestracyjnym.

I właśnie dlatego przed zakupem warto sprawdzić samochód nie tylko wizualnie.

Dobrze jest zweryfikować VIN, historię pojazdu, konfigurację fabryczną, błędy zapisane w samochodzie, stan baterii trakcyjnej, układ napędowy oraz najważniejsze sterowniki.

Tesla sama udostępnia możliwość sprawdzenia, czy dany samochód podlega akcjom przywoławczym, a naprawy związane z recallami wykonywane są bezpłatnie.

W przypadku samochodu używanego, warto jednak pójść krok dalej.

Szczególnie wtedy, gdy kupujemy auto mające już kilka lat. W naszym serwisie mamy specjalną usługę, dzięki której będziecie dużo bardziej pewni konkretnego egzemplarza Tesli, jeśli myślicie o jego zakupie. Sprawdzaliśmy auta spalinowe, więc czemu nie sprawdzać aut EV w tym Tesli? No właśnie. To nie fizyka kwantowa... toż to zwykłe auto, tyle że z nieco innym napędem:) Nie spalinowym a w pełni elektrycznym.

Dlaczego diagnostyka Tesli przed zakupem ma tak duże znaczenie?

Bo część problemów po prostu nie jest widoczna.

Samochód może wyglądać świetnie.

Lakier może błyszczeć.

Opony mogą być nowe.

Wnętrze może wyglądać jak nowe.

A komputer samochodu może już wiedzieć coś zupełnie innego.

Dlatego profesjonalna diagnostyka używanej Tesli może powiedzieć o samochodzie znacznie więcej niż krótka jazda próbna.

W PearlEV można między innymi wykonać podstawową lub zaawansowaną diagnostykę Tesli, obejmującą analizę sterowników oraz – w przypadku diagnostyki zaawansowanej – również baterii trakcyjnej. Dostępna jest także usługa rozkodowania VIN i zdalnej diagnostyki.

I właśnie w przypadku starszych roczników ma to szczególny sens.

Bo czasami lepiej zapłacić za diagnostykę przed zakupem, niż kilka tygodni później za naprawę czegoś, czego nie zauważyliśmy podczas oględzin.

Które roczniki Tesli traktowałbym więc z największą ostrożnością?

Jeżeli miałbym stworzyć nieformalną mapę ryzyka, a nie ranking „złych Tesli”, zwróciłbym szczególną uwagę na pierwsze lata poszczególnych modeli.

W Model S ostrożnie podchodziłbym przede wszystkim do najstarszych egzemplarzy, szczególnie z lat 2013–2014.

W Model X szczególnej uwagi wymagają pierwsze roczniki, przede wszystkim 2016–2017.

W Model 3 dokładniej sprawdzałbym samochody z początkowego okresu produkcji, zwłaszcza 2018–2020.

W Model Y podobnie patrzyłbym na pierwsze lata, czyli przede wszystkim 2020–2021.

To nie jest lista samochodów, których nie należy kupować.

To lista samochodów, które należy kupować świadomie.

I jest jeszcze jedna rzecz.

W przypadku Tesli warto bardziej niż w wielu innych samochodach interesować się tym, co znajduje się pod konkretnym nadwoziem. Ten sam rocznik może mieć różną baterię, różny komputer, różne silniki czy inne komponenty wynikające ze zmian produkcyjnych.

Dlatego dwa samochody z tym samym rokiem produkcji, mogą mieć zupełnie inną wartość dla kupującego.

Bo Tesla z 2019 roku po przeprowadzonej diagnostyce, z udokumentowaną historią i zadbanym układem napędowym może być znacznie lepszym zakupem niż przypadkowy samochód kilka lat młodszy.

I właśnie dlatego przy zakupie używanej Tesli nie szukałbym najtańszego samochodu.

Szukałbym najlepiej udokumentowanego...

No... to chyba wszystko co mi w głowie siedziało na ten temat:) Pamiętajcie więc. Nie wierzyć ślepo sprzedającemu, tylko dokładnie sprawdzić auto i zweryfikować informacje na jego temat. Wtedy nie będzie płaczu i narzekania, a auto posłuży nam długo i bezawaryjnie!