Cybertruck miał pływać? Ale niestety tego nie robi...

Cybertruck miał pływać? Ale niestety tego nie robi...

Cybertruck miał pływać? Jeden wpis Elona Muska wystarczył, żeby kierowca skończył autem w jeziorze!

Tesla od lat sprzedaje przyszłość. I trzeba uczciwie przyznać - robi to lepiej niż cała reszta branży razem wzięta.

Problem zaczyna się wtedy, gdy część ludzi zaczyna traktować futurystyczne zapowiedzi dosłownie.

Bo właśnie tak wygląda historia, która kilka dni temu obiegła internet. Według informacji opublikowanych przez Electrek, właściciel Cybertrucka wjechał autem do jeziora, wierząc, że pojazd poradzi sobie w wodzie.


Sytuacja zakończyła się interwencją służb, a sam kierowca miał trafić do aresztu.

I choć historia brzmi absurdalnie, to w rzeczywistości pokazuje coś bardzo ciekawego. Nie o samej Tesli. Raczej o tym, jak dziś działa internetowy marketing technologii i jak łatwo granica między wizją przyszłości a realnym produktem zaczyna się zacierać.

Problem w tym, że Elon Musk naprawdę mówił o „pływającym” Cybertrucku

To nie jest zmyślona historia ani internetowa legenda.

Elon Musk rzeczywiście wielokrotnie sugerował, że Cybertruck będzie wyjątkowo odporny na wodę. Jeszcze przed premierą modelu pisał między innymi, że auto będzie mogło „przez chwilę działać jak łódź” i pokonywać krótkie odcinki wodne.

Internet oczywiście zrobił z tego dokładnie to, co zwykle robi internet.

Memy. Filmiki. Fantazje o elektrycznej amfibii przyszłości.

Tyle że między „wysoką odpornością na wodę” a „pływaniem po jeziorze” istnieje gigantyczna różnica techniczna.

I właśnie tutaj zaczyna się cały problem.

Samochód elektryczny to nie łódź. Nawet jeśli jest Teslą:)

Wiele osób kompletnie nie rozumie jednej rzeczy.

Nowoczesne auta elektryczne rzeczywiście potrafią być bardzo dobrze zabezpieczone przed wodą. Układy wysokiego napięcia są uszczelniane, baterie chronione, a producenci projektują samochody z myślą o ulewach, zalaniach czy przejazdach przez wodę. Tesla również.


Ale to nadal nie oznacza, że samochód jest przygotowany do pływania.

Bo prawdziwy problem zaczyna się dużo wcześniej:

· wyporność pojazdu,

· masa baterii,

· szczelność kabiny,

· ciśnienie wody,

· elektronika pomocnicza,

· wentylacja układów,

· i zachowanie auta po utracie przyczepności.

Cybertruck waży w zależności od wersji około 3 ton. To ogromna masa. W teorii przez chwilę każde auto może częściowo utrzymywać się na powierzchni. Problem w tym, że kompletnie nie o to chodzi w bezpiecznym użytkowaniu pojazdu. Niezależnie czy to spalinowego czy elektrycznego.

Bo samochód nie jest projektowany jako jednostka pływająca.

Tesla sama nigdy nie nazwała Cybertrucka amfibią

I to jest bardzo ważne.

Tesla nie homologowała Cybertrucka, jako pojazdu wodnego. Firma nigdy nie twierdziła, że auto nadaje się do regularnego poruszania po jeziorach czy rzekach.

To były raczej futurystyczne deklaracje Muska, trochę marketingowe, trochę wizjonerskie, trochę internetowe. Wszyscy wiemy jaki jest Musk. Czasami po prostu za dużo mówi. I niestety niektórzy biorą sobie jego słowa zbyt dosłownie. No a potem wychodzą właśnie takie kwiatki.

Problem z Elonem Muskiem polega na tym, że miliony ludzi traktują jego wpisy, niemal jak oficjalną dokumentację techniczną.

I właśnie wtedy zaczynają się takie historie, jak ta z gościem który chciał pływać Cybertruckiem po jeziorze:).

Internet od lat myli marketing z rzeczywistością a właściwie robią to ludzie

To zresztą nie dotyczy wyłącznie Tesli.

Dzisiejsza branża technologiczna bardzo często sprzedaje „przyszłe możliwości” jako część obecnego produktu. Widać to przy AI, autonomicznej jeździe, VR, robotyce czy elektromobilności.

Tesla, jako jedna z pierwszych doprowadziła ten model praktycznie do perfekcji.

Najpierw pojawia się wizja. Potem internet zaczyna żyć własnym życiem. A na końcu część użytkowników zaczyna wierzyć, że technologia już dziś potrafi więcej, niż realnie potrafi.

Cybertruck jest chyba idealnym symbolem tego zjawiska. No i zdecydowanie dopisałbym do tej listy FSD Tesli, które tak naprawdę nie jest jazdą w pełni autonomiczną, jak wskazuje jej nazwa: FULL Self Driving.

Paradoksalnie… elektryki często lepiej radzą sobie z wodą niż auta spalinowe

W internecie od lat krąży mit, że samochody elektryczne są szczególnie niebezpieczne przy kontakcie z wodą. Tymczasem rzeczywistość wygląda bardziej skomplikowanie a wręcz zupełnie odwrotnie, niż większość z nas myśli.

Układy wysokiego napięcia w EV są projektowane z bardzo rygorystycznymi zabezpieczeniami. W wielu przypadkach elektryki potrafią przejechać przez wodę, równie dobrze albo nawet lepiej niż część aut spalinowych.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna traktować tę odporność, jako zgodę na eksperymenty.

Bo odporność na zalanie nie oznacza zdolności do pływania.

To trochę jak z telefonem wodoodpornym. Fakt, że smartfon wytrzyma deszcz albo krótkie zanurzenie, nie oznacza jeszcze, że nadaje się do nurkowania.

Najciekawsze jest jednak coś innego

Ta historia pokazuje, jak ogromny wpływ na ludzi zaczynają mieć technologiczni influencerzy. No i w tym oczywiście tacy ludzie jak Musk:) Czyli mocno medialni i wpływowi.

Jeszcze kilkanaście lat temu, prezes firmy motoryzacyjnej praktycznie nie miał bezpośredniego kontaktu z milionami klientów.

Dziś jeden wpis na X potrafi:

· ruszyć kurs giełdowy,

· wywołać medialną burzę,

· albo sprawić, że ktoś naprawdę uwierzy, iż pickup ważący trzy tony, może zachowywać się jak łódź.

I właśnie dlatego komunikacja technologiczna zaczyna być coraz większą odpowiedzialnością.

Bo internet bardzo słabo rozróżnia żart, marketing, wizję przyszłości, czy wreszcie realną funkcjonalność produktu.

Podsumowując pamiętajcie... Cybertruck to nie łódź:) Nie potrafi pływać



Fot: x.comGrapevinePolice